Dlaczego zrzucać na innych odpowiedzialność za nasz dotyk, nasze gesty i sens słów?
A może, bo żyjemy w grupie? Jesteśmy istotami stadnymi? Jesteśmy odpowiedzialni za inne osoby? Chcemy się wyindywidualizować, bo Jesteśmy indywidualistami, ale nigdy nie będziemy całkiem sami. System, jak sieć neuronowa nas trzyma. Relacje nas trzymają. Może możemy być szczęśliwi tylko wtedy, kiedy żyjemy w zgodzie z innymi ludźmi?
Dlaczego tak usilnie próbujemy się separować w imię pokazania Ego?
Nie chodzi o to, żeby stracić siebie, ale raczej, żeby siebie budować w relacji z innymi..
Dzisiaj panuje trend indywidualizmu, a w mojej ocenie jest to trend samotności.
Owszem, fajnie jest być jakąś tam jednostką wyjątkową, bo wyjątkowość może mieć wpływ na zmiany, rewolucje, przewroty.. może prowadzić do rozwoju.. i dalej.. i dalej..
…ale czy jednak jednostkowo nie stajemy się banitami?